Osiem stuleci
Historia Wisły Wielkiej
Osada nad rzeką, wieś książęca, pruska gmina wiejska, wreszcie sołectwo gminy Pszczyna. Poniżej dzieje Wisły Wielkiej opowiedziane bez skrótów, z datami, które da się sprawdzić w dokumentach.
Najstarszy ślad pisany, do jakiego się tu odwołujemy, pochodzi z 25 maja 1223 roku. Biskup wrocławski Wawrzyniec wystawił wtedy dokument, w którym wymienił czternaście osad kasztelanii cieszyńskiej zobowiązanych do płacenia dziesięciny na rzecz kościoła Zbawiciela w Rybniku, a wśród nich pojawia się nazwa Vizla. Zapis jest krótki i nie mówi nic o wielkości ani wyglądzie osady, więc historycy uzupełniają go domysłami. Część badaczy sądzi, że chodziło o jedno, jeszcze niepodzielone osiedle, które później rozpadło się na dwie wsie. Inni utrzymują, że dokument dotyczył sąsiedniej miejscowości, a właściwa Wisła Polska wyodrębniła się dopiero w piętnastym stuleciu, kiedy pojawia się w źródłach z lat dwudziestych. Dla mieszkańców rok 1223 stał się jednak wygodnym punktem odniesienia i to właśnie od niego liczono jubileusz ośmiuset lat istnienia wsi.
Dlaczego istniały dwie Wisły
W średniowieczu na tym odcinku doliny funkcjonowały obok siebie dwie osady o tej samej nazwie, odróżniane przymiotnikami. Wisła Niemiecka lokowana była na prawie niemieckim i pozostawała wsią szlachecką, natomiast Wisła Polska urządzona została według polskiego prawa osadniczego i należała do panów na Pszczynie. Ta różnica miała bardzo konkretne konsekwencje: inaczej wyglądały powinności chłopów, inaczej rozmierzano grunty, inaczej też układały się relacje z właścicielem. W 1517 roku książę cieszyński Kazimierz II sprzedał okręg pszczyński Aleksemu Thurzo, a w spisie przekazywanych dóbr wieś Wisła Polska figuruje wśród pięćdziesięciu miejscowości komory pszczyńskiej. Nazwa zmieniła się dopiero pod koniec dziewiętnastego wieku, już pod administracją pruską — Polnisch Weichsel ustąpiła miejsca formie Groß Weichsel, czyli Wisła Wielka. Po odzyskaniu niepodległości nie wrócono do dawnego określenia, a dla zachowania symetrii sąsiednią Wisłę Niemiecką nazwano Wisłą Małą. W śląskiej gwarze przez długi czas mówiono zresztą po prostu Polskowisła i taka forma trafiła nawet do spisu miejscowości wydanego we Wrocławiu w 1830 roku.
Pod pruskim i niemieckim zarządem
Rok 1742 przyniósł kolejny przełom. Po wygranej pierwszej wojnie śląskiej Prusy zajęły większość Śląska, w tym Wisłę Polską, a nowa granica prusko-austriacka pobiegła południem wsi, wzdłuż koryta Wisły. Mieszkańcy znaleźli się nagle na pograniczu, co zawsze oznacza to samo: cła, kontrole, przemyt i ciągłą świadomość, że po drugiej stronie rzeki obowiązują inne przepisy. Gospodarka pozostawała rolnicza, oparta na uprawie zbóż, hodowli bydła i gospodarce stawowej, która na tych podmokłych gruntach sprawdzała się lepiej niż cokolwiek innego. Własną szkołę wieś otrzymała w 1880 roku, co dla wiejskiej społeczności było wydarzeniem porównywalnym z budową kościoła. Murowana kaplica stanęła tu wcześniej, w 1864 roku, i była kilkakrotnie powiększana, aż w 1925 roku utworzono samodzielną parafię pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej. O tym, jak parafia funkcjonuje dzisiaj, piszemy na stronie poświęconej życiu sołectwa.
Dwudziesty wiek, powstania i wojna
Przełom wieków przyniósł na Górnym Śląsku gwałtowne przemiany narodowe i społeczne. Mieszkańcy okolicznych wsi brali udział w powstaniach śląskich i w plebiscycie z 1921 roku, a wynik głosowania w powiecie pszczyńskim przesądził o przyłączeniu tych terenów do Polski. Międzywojnie było krótkie i niespokojne, ale wieś zdążyła się zorganizować: powstały stowarzyszenia, kółko rolnicze, straż pożarna, ożywiło się życie parafialne. Wszystko przerwał wrzesień 1939 roku. Trzeciego dnia wojny niemiecki Freikorps rozstrzelał w Wiśle Wielkiej czworo osób, w tym trzech członków rodziny Silbersteinów i dwudziestodziewięcioletniego Karola Mrzyka. To wydarzenie do dziś funkcjonuje w miejscowej pamięci jako moment, w którym wojna przestała być odległą wiadomością z radia. Kolejne lata przyniosły wysiedlenia, przymusowy pobór do Wehrmachtu i zwykłą, codzienną biedę okupacyjną, której nie widać w statystykach.
Wielka woda z 1955 roku
Po wojnie doszło do zmiany, która przemodelowała krajobraz mocniej niż jakikolwiek wcześniejszy wyrok czy traktat. Rozrastające się miasta i kopalnie Górnego Śląska potrzebowały wody, więc w dolinie Wisły powstał ogromny zbiornik zaporowy. Napełniony w 1955 roku akwen goczałkowicki zalał najniżej położone skrawki gruntów Wisły Wielkiej, pochłaniając łąki, pastwiska i część dróg polnych. Gospodarstwa musiały się przystosować, a niektóre rodziny przenieść wyżej. W zamian wieś dostała sąsiedztwo jednego z największych sztucznych jezior w Polsce, z całym dobrodziejstwem i całym kłopotem, jaki się z tym wiąże — bo zbiornik pełni funkcję ujęcia wody pitnej i obowiązują wokół niego ostre ograniczenia. Kilkanaście lat później od północy powstał mniejszy zbiornik Łąka na Pszczynce, tym razem przeznaczony między innymi do rekreacji i sportów wodnych. Skutki tego układu opisujemy dokładniej w części o turystyce i przyrodzie.
Od gminy do sołectwa
Podziały administracyjne w powojennej Polsce zmieniały się często i Wisła Wielka odczuła to bezpośrednio. W latach 1973–1975 istniała odrębna gmina Wisła Wielka, z siedzibą władz na miejscu. Następnie, przez dwa lata, miejscowość funkcjonowała formalnie jako dzielnica Pszczyny. Od pierwszego lutego 1977 roku wchodzi w skład gminy Pszczyna i taki stan utrzymuje się do dziś, z sołtysem oraz radą sołecką jako reprezentacją mieszkańców. Wieś zajmuje 9,2 kilometra kwadratowego i liczy około dwóch i pół tysiąca osób, co czyni ją jednym z większych sołectw w gminie. Charakter zabudowy zmienił się przez ostatnie trzydzieści lat wyraźnie: obok starych gospodarstw wyrosły osiedla domów jednorodzinnych, część mieszkańców pracuje w Pszczynie, Tychach albo Katowicach i dojeżdża codziennie. Rolnictwo nie zniknęło, ale przestało być jedynym zajęciem, a stawy hodowlane stały się w równej mierze miejscem pracy i atrakcją przyrodniczą.
Co z tej historii wynika dzisiaj
Ktoś mógłby zapytać, po co mieszkańcom wiedza o dokumencie biskupa z trzynastego wieku. Odpowiedź jest praktyczna. Znajomość własnych dziejów porządkuje spory o nazwy ulic, ułatwia pisanie wniosków o dofinansowanie remontów zabytków i pomaga zrozumieć, dlaczego granice działek biegną tak, a nie inaczej. Kiedy podczas obchodów ośmiusetlecia zbierano stare zdjęcia i wspomnienia, okazało się, że w prywatnych szufladach leżą materiały, których nie ma w żadnym archiwum. Dokumentowanie tego wszystkiego wciąż trwa i wciąż brakuje rąk do pracy, więc każde udostępnione zdjęcie albo spisana relacja mają realną wartość. Jeśli masz w domu fotografie z dawnych dożynek, budowy zbiornika czy pierwszych lat szkoły, odezwij się — dane kontaktowe znajdziesz w dziale informacji praktycznych. Bieżące ogłoszenia publikujemy natomiast na stronie głównej serwisu.